Po wakacyjnej przygodzie z kuchnią grecką, której poświęciłam cykl postów zatytułowanych "Podróże kulinarne - Grecja" czas wrócić do naszych polskich równie smacznych potraw.
Ostatnio kilka dni spędziłam w górach ciesząc się "Złotą Polską Jesienią", oczywiście tradycyjnie jak co roku zaliczyłam wycieczkę do Zakopanego po oscypki, bunc, korbacze (w wymowie podhalańskiej korboce) , marynowane rydze i inne zakopiańskie specjały a przede wszystkim po atmosferę miasteczka w samym środku gór.
podhalańskie korboce
Pogoda dopisała, widoki piękne, czas szybko płynął a na Ryszkówkę kawał drogi, tym bardziej, że chcieliśmy wracać przez Wełczę i Beskidek a zmrok teraz zapada już dość szybko.
Minęliśmy Chochołów i postanowiliśmy zjeść coś ciepłego, zatrzymaliśmy się przed restauracją w miejscowości o śmiesznej nazwie Koniówka.
Zamówiliśmy sobie pierogi, ponieważ wybór był dość spory zdaliśmy się na podpowiedź obsługującej nas pani.
Pani ta zaproponowała: pierogi z oscypkiem i pierogi z bryndzą (tak na góralską nutę), poprosiliśmy o jedne i o drugie żeby spróbować. Podpowiedź okazała się strzałem w dziesiątkę,czegoś takiego jeszcze nie jadłam.
Pani ta zaproponowała: pierogi z oscypkiem i pierogi z bryndzą (tak na góralską nutę), poprosiliśmy o jedne i o drugie żeby spróbować. Podpowiedź okazała się strzałem w dziesiątkę,czegoś takiego jeszcze nie jadłam.
Otrzymaliśmy dwie solidne porcje pieczonych pierożków ( jedna porcja to pierogi z bryndzą a druga z oscypiem), do których podano konfiturę z żurawiny - naprawdę bardzo smaczne danie, polecam.
Dzięki uprzejmości obsługującej nas pani mogliśmy zrobić zdjęcie podanych nam pierogów.
Jeżeli będziecie w okolicy Chochołowa w pobliżu miejscowości Koniówka koniecznie wstąpcie na pierogi z bryndzą albo z oscypkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz